BRANDING OD PODSTAW: NAZWA MARKI W 5 KROKACH

BRANDING OD PODSTAW: NAZWA MARKI W 5 KROKACH

Jakkolwiek wydaje mi się to lekko infantylne, markę rzeczywiście można porównać do dziecka. Na początku jest pomysł na biznes i jeżeli będzie on przemyślany i po prostu dobry – wygra wyścig i zacznie się rozwijać. Na etapie koncepcji, kiedy już wiemy, kim nasza marka ma zostać w przyszłości i na jaki biznes ma wyrosnąć, przychodzi w życiu rodzica-założyciela kolejna trudna decyzja. Dziecko mianowicie trzeba nazwać – a nazwa marki to rzecz niełatwa.

Nazwa Marki: wyzwanie

Nowej nazwa marki, która byłaby chwytliwa, łatwa do zapamiętania a jednocześnie symbolizowała naszą markę i była dla niej charakterystyczna, wydaje się dużym wyzwaniem. Na szczęście my nie zaczynamy od zero, bo w poprzednich wpisach z serii wypracowaliśmy dla naszej marki wartości oraz osobowość, czy też charakter, jaki ma sobą reprezentować. A w niektórych przypadkach jest to więcej niż połowa sukcesu.

Ostatnio prowadziłem (kolejne zresztą) warsztaty z brandingu dla nowego projektu, w jaki się zaangażowałem. Tym razem, dla odmiany, temat dużo mniej poważny – bo marketing wideo dla małych i średnich przedsiębiorstw. O co dokładnie chodzi dowiecie się „wkrótce”, natomiast przytaczam ten przykład, by pokazać, jak ważne i pomocne są poprzednie kroki. Otóż, kiedy określiliśmy sobie personę naszej marki, a także wartości jakie ma z sobą nieść dla klientów, kolejna była nazwa marki. I po pierwszej fali pomysłów przyszedł moment konsternacji. Wtedy, dla ułatwienia pracy, podsumowałem zespołowi poprzednie kroki – chcieliśmy między innymi być w roli przewodnika dla małego biznesu po świecie promocji wideo, a także pomagać takim klientom odnajdywać swój głos na youtube. No i oświecenie! Daj Głos – a od razu jako logo uroczy labrador w pozie „za oknem pędzącego samochodu” 😉 Efekty już wkrótce!

Dlatego zanim przejdziemy dalej, upewnij się, że wiesz już, jakie wartości ma nieść klientom marka.

Ok, ale jak to się konkretnie robi? Mówisz, masz:

1. Gra w skojarzenia

Pierwszy krok to gra w skojarzenia. Wspólnie z zespołem zorganizujcie burzę mózgów, w trakcie której wypiszecie sobie wszystkie pierwsze skojarzenia, jakie Wam na myśl przychodzą z branżą, w którą celujcie czy też produktem, który chcecie oferować. I to najlepiej w kilku językach – minimum w angielskim i polskim (o ile oczywiście mówimy o biznesie w Polsce). Taka oto powstałą baza posłuży Wam…

2. … do niczego!

Postawcie duży krzyżyk na pierwszych skojarzeniach. Czemu? Właśnie dlatego, że są to najbardziej oczywiste nazwy – czyli żaden klient nie będzie w stanie nawet skojarzyć ich z Wami. Jak wspominałem na początku: jedną z podstawowych cech nazwy jest jej specyficzność. Ma być łatwa, ale też charakterystyczna. Co nie znaczy, że te pierwsze skojarzenia nie przydadzą się w ogóle; możecie w następnych krokach próbować wersji rozwojowych.

3. Lista skojarzeń (tym razem na serio!)

Ok, listę „tabu” już mamy, więc przyszedł czas wymyślać hasła. I to wcale nie jest przenośnia – jednym z metod wymyślania nazwy może być gra w tabu. W każdym razie przygotujcie drugą listę. Tym razem nie tak oczywistą. Kilka inspiracji:

  • Zwierzęta, owoce – wszystko, co przejawia cechy podobne do osobowości Waszej marki;
  • Powiedzenia – takie, które mogą kojarzyć się z Waszą działalnością. W ten właśnie sposób powstałą marka BreakBox Lab. Stwierdziliśmy, że chcemy robić coś jeszcze mocniejszego, niż myślenie nieszablonowe (ang. out-of-the-box);
  • Udziwnienia – bardzo popularny w start-upach trend (np. Brainly), bierzemy słowo… choćby z listy tych zbyt oczywistych i udziwniamy je. Popularne jest dodawanie przed- i zaimków. Tylko w tym przypadku należy pamiętać: bez przesady! Nazwa ma przecież być łatwa do zapamiętania 😉
  • Inne języki – i tutaj kolejny przykład z naszych projektów. Agencja badawczo-marketingowa Badam wcale nie wzięła nazwy od rodzaju działalności, a od migdała. A konkretniej, od migdała po malajsku. A migdał, bo ciało migdałowate w mózgu no i wygląda kształtem podobnie… a Magdzie kwiaty migdała bardzo się spodobały. Pokombinujcie z tłumaczem Googla, szczególnie jeżeli trafiliście na mur twórczy.

Oczywiście to tylko kilka z wielu źródeł inspiracji. Ale na rozgrzewkę powinny Wam pomóc, a później uwierzcie, że pójdzie z górki. Oczywiście, jeżeli trzymacie się tego poradnika od początku 😉

4. Wyjątkowa nazwa marki – ale czy aby na pewno?

Ok, udało się! Macie już swoją własną, wyjątkową nazwę. No ale właśnie, czy aby na pewno? Czas to sprawdzić: chwytajcie w dłonie internet. Pierwszy krok: wpisać w wyszukiwarce nazwę na zasadzie domeny xyz.com, xyz.pl, xyz.eu itd. Jeżeli przy szeregu sufiksów (to ten człon domeny po kropce) nic nie wyskoczy, jest dobrze. Dla pewności sprawdźcie dostępność domeny. Możecie to zrobić u dowolnego dostawcy domen, albo na WHOis. Na WHOis zresztą możecie też sprawdzić, od kogo ewentualnie domenę odkupić. Kolejny krok to test w wyspecjalizowanym narzędziu sprawdzającym nazwy handlowe. Można takie research zamówić w kancelariach zajmujących się rejestracją nazw handlowych… ale po co przepłacać? Najprostszy sposób to skorzystanie z wyszukiwarek online, np. tej udostępnianej przez Światową Organizację Własności Intelektualnej. No i krok ostatni: test w polskim KRSie, czyli Krajowym Rejestrze Sądowniczym. Jeżeli w nim nie znajdziemy podmiotu o naszej nazwie, nie pozostaje nam nic innego, jak rozpocząć proces rejestracji – poczynając od domeny.

5. Test ostateczny – rynek

Jak zwykle, ostatecznym testem dla naszego pomysłu jest rynek. A więc, mając naszą nazwę, podsuwamy ją kilku znajomym pracującym w marketingu i sprawdzamy, co oni o niej myślą. A później to samo robimy na grupie badawczej złożonej z naszego segmentu docelowego. Tylko pamiętajcie, że nie są oni w żadnym razie decydentami – bo wcale nie muszą wiedzieć, czego chcą. Ale na bardzo wyraźne sygnały zadowolenia bądź niezadowolenia warto zwracać szczególną uwagę. Testujcie!

Uff, udało się. Mamy nazwę marki, która odzwierciedla wartości i osobowość, a na dodatek jest dostępna i gotowa do zajęcia i podoba się na rynku. Gratuluję! Przed nami ostatnie kroki brandingu – logotyp 🙂

Jakub Wysocki

Współzałożyciel i Dyrektor Marketingu w BreakBox Lab. Seryjny przedsiębiorca i specjalista od marketingu i rozwoju biznesowego.

Dodaj komentarz

Close Menu