3 Książki Rozrywkowe, które Nauczyły Mnie Wiele o Zarządzaniu

3 Książki Rozrywkowe, które Nauczyły Mnie Wiele o Zarządzaniu

Na początku mojej kariery biznesowej dużo czasu poświęcałem książkom o zarządzaniu. Jestem pewien, że każdy z Was na początku szuka wiedzy w książkach. Jednocześnie, jako zapalony fan fantastyki, czytając książki dla rozrywki znalazłem następujący cytat:

„Na tym polegała jego potęga, uświadomił sobie, na zdolności przekazywania odpowiedzialności by inni słusznie odbierali swe zasługi. Siła Jarlaxle’a nie leżała w nim samy, choć nawet sam byłby groźny, lecz w kompetentnych żołnierzach jakimi się otaczał. Walczyć z Jarlaxle’em oznacza walczyć z Bregan D’arthe, organizacją swobodnie myślących, niesamowicie zdolnych drowich żołnierzy.”

To była jedna z tych chwil, w których pomyślałem: wow, to jest to. Właśnie tak powinna wyglądać moja firma. Osoby na stanowiskach kierowniczych, którym mogę delegować zadania, mające pełną autonomie w podejmowaniu decyzji i liczące się z konsekwencjami.

Chciałbym się z Wami dzisiaj podzielić książkami „niebiznesowymi”, które wpłynęły na moją karierę oraz sposób prowadzenia biznesu.

Zarządzanie przez przykład i poświęcenie – Kroniki Diuny Franka Herbeta

Klasyka gatunku science-fiction. Bez spojlerowania, najważniejszą lekcją z pierwszej części była dla mnie istota pozycji lidera. Jeden z bohaterów, Książę Leto I, przywódca rodu Atrydów, był popularny i szanowany ze względu na szacunek i lojalność, jaką darzył każdego wiernie służącego pod jego sztandarem. Osoby służące pod nim gotowe były narazić swoje życie, bo mieli pewność, że on zrobi to samo dla nich.

To tyko jedna z istotnych cech przywództwa Leto, ale najlepiej rozpisany i obrazujący przewagę podejścia inspirującego i lojalnego nad zimnym zarządzaniem. O wiele dłużej utrzymamy ludzi przy sobie, jeśli sami jesteśmy dla nich wzorem postępowania. Nie mogę oczekiwać od swoich wspólników poświęceń i wyrzeczeń, jeśli sam ich nie doświadczam. Nie mogę oczekiwać lojalności jeśli sam jej nie daje.

Książe Leto kieruje się również zasadą: „Jak najmniej rozkazów, jeśli raz już wydasz rozkaz będziesz musiał powtarzać go za każdym razem”. Bardzo to do mnie trafiło, ponieważ wcześniej jako osoba zarządzająca projektem uważałem, że muszę wyznaczać  zadania. Po tej lekturze zrozumiałem, że sposób zarządzania należy dopasować do konkretnej osoby w zespole.

Od tego momentu podzieliłem osoby na dwie grupy: wykonujących tylko powierzone zadania oraz biorących odpowiedzialność za swoją działkę. Do dziś dzień stosuje ten podział i w pełni rozumiem przesłanie tych słów. Dzięki tej prostej i oczywistej regule zdecydowanie łatwiej jest mi zarządzać pracą osób w wielu zespołach BreakBox Lab, a zaoszczędzony czas mogę poświęcić na ważne decyzje strategiczne.

Zwycięstwo i porażka to jeden i ten sam wróg – Witold Urbanowicz „As”

Gwoli wprowadzenia: autorem książki jest dowódca dywizjonu 303. Jedna z jego historii dotyczy przemyśleń  i spostrzeżenia, jak funkcjonują podkomendni w sytuacjach trudnych i niebezpiecznych, a jak w chwilach triumfu. Jedno i drugie, jak zauważył, było zabójcze dla jego ludzi.

Pierwsze tyczy się podejmowania decyzji ryzykowanych w reakcji na bieżące okoliczności, nie podyktowanych logiką,  spontanicznych i bez przemyślenia. Druga dotyczy sytuacji, kiedy jesteśmy przekonani o przewadze albo wydaje nam się, że nasza pozycja jest bezpieczna i zaczynamy  podejmować ryzykowne działania wynikające z brawury i zbytniej pewności siebie.

Jak często zastanawiamy się nad reakcją na klęskę i zwycięstwa przez poszczególne osoba i zespół jako całość? Jak często o tym rozmawiamy i wchodzimy głębiej niż w to, co widoczne dla oczu?

Często bałem się zagłębić temat porażki z obawy, że doprowadzę do większych „zniszczeń” niż te, które zostały już dokonane. Oczywiście autor pisało czasach wojny, sytuacjach skrajnych i nie do przewidzenia.  Co nie zmienia faktu, przełożyć to możemy na swoją skalę i zapytać, jak zaangażowany zespół odczuje porażkę jak i zwycięstwo. A następnie co z tym możemy jako manager zrobić.

Wielowymiarowe podejście do problemu – Gwiezdne Wojny, Trylogia Thrawna

Wielki Admirał Thrawn był niezwykłe skutecznym przywódcą, który w przeciwieństwie do innych dowódców Galaktycznego Imperium nie poświęcał lekkomyślnie życia swoich żołnierzy. Najbardziej trafiła do mnie wielowymiarowość myślenia postaci na temat zaistniałej sytuacji i proces podejmowania decyzji. Thrawn trafnie przewidywał postępowanie swoich przeciwników, bo widział coś więcej niż tylko ich plany i strategię. Widzi osoby stojące za tym wszystkim.

Wiele godzin poświęcał na analizowaniu swoich przeciwników i scenariuszy zdarzeń. Szanował każdą informację, którą uzyskał i nie lekceważy niczego wiedząc, że brak informacji prowadzi do złych założeń, a błędne decyzje i błędne założenia prowadzą do porażki.

Zaskoczyło mnie to, jak postać rozważa problem na wielu płaszczyznach tworząc w ten sposób szerszą perspektywę. Wiemy doskonale, że wszystkiego nie przewidzimy bo są one konsekwencją działań, ale gdybyśmy problem mogli ubrać w szerszą perspektywę?

Zainspirowało mnie tworząc prototypy narzędzia diagnostycznego w Projekcie Aurora. Podstawowe założenia były jasne: prototyp prosty i łatwy do zbudowania. Poszedłem dalej, dokładając cechy takie jak „łatwe do modyfikowania” i „szybkie w naprawie”. Rozpocząłem cykl zadawania pytań o funkcjonalności i ich znaczenie. Jakie znaczenie ma szybkość naprawy?

Do każdej proponowanej cechy, która dokładałem pojawiało się kilka pytań, na które musiałem sobie odpowiedzieć.  Dzięki temu otrzymałem pełen obraz tego, co tworzę. Kwestionowanie swoich pomysłów to trudna sztuka.

Jeszcze jedna cecha Thrawna moim zdaniem jest warta podkreślenia. Cytuję: „Nie mam oporów co do tego, żeby robić użytek z dobrych propozycji, nawet jeśli nie ja je zgłosiłem. Moja duma i ambicja na tym nie ucierpią.” Z każdą propozycją mojego zespołu przypominam sobie te słowa, szczególnie gdy jest ona odmienna od mojej. Dzięki temu prostemu stwierdzeniu nie raz się przekonałem, że moja pierwsza myśl była błędna.

Moim zdaniem proza może nas wiele nauczyć dzięki formie lektury dla rozrywki. Dzięki niej łatwiej zidentyfikować się z treścią. Trafia ona do nas i, przy odrobinie przemyśleń, pozwala się rozwijać. Nie twierdzę, że te książki są lepsze od biznesowych (ja np. bardzo wiele się nauczyłem z biografii Henriego Ford), ale od czasu do czasu warto oderwać się od biznesowych poradników i oddać prostszej lekturze, która uwypukla pewne mechanizmy do granic, w których są one łatwo dostrzegalne i interpretowane.

Wojtek Giżowski

Współzałożyciel i Dyrektor Zarządzający BreakBox Lab. Specjalista od networkingu, budowania relacji oraz analizy procesów biznesowych.

Dodaj komentarz

Close Menu